Wina kalifornijskie dojrzewają z wdziękiem

Wytwórnia Brewer-Clifton założona przez arcy utalentowanych Grega Brewera i Steva Cliftona, jest jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) wytwórnią w  Santa Rita Hills na północ od Los Angeles. Podokręg winiarski Santa Rita Hills stanowiący część większego okręgu Santa Barbara został szeroko rozreklamowany w filmie "Bezdrożna" z 2004r. Obok okręgu Sonoma z północnej części Kalifornii, właśnie St.Rita jest miejscem gdzie powstają rewelacyjne kalifornijskie wina z odmian chardonnay i pinot noir.
Jak wspomniałem wytwórnia Brewer-Clifton zalicza się do ścisłej czołówki lokalnych producentów wina. Początkowo od roku 1996 Brewer i Clifton produkowali wina chardonnay ze skupowanych gron z winnic należących do innych właścicieli, z których dwa wina jedno z winnicy Sweeney Canyon a drugie z winnicy Mount Carmel otrzymywały regularnie w latach 1996 - 2011 fenomenalne oceny w The Wine Advocate (oba wina w sumie aż 14 razy otrzymały noty w przedziale 95-99 pkt) i zrobiły z duetu Brewer-Clifton supergwiazdy winiarstwa w środkowej Kalifornii. Jednak od rocznika 2012 wytwórnia zmieniła swoją strategię i skupiła się na produkcji win wyłącznie  z własnych winnic (3D, Machado, Gnesa, Acin, Hapgod) czyli w formie określanej w Ameryce jako "Estate" i zaprzestała skupować grona z innych winnic, tak więc legendarne wina chardonnay ze Sweeney Canyon i Mount Carmel od Brewer-Clifton niestety skończyły się wraz z rocznikiem 2011r.

Brewer-Clifton, Chardonnay Mount Carmel Vineyard 2007

Kolor złoty, głęboki i nasycony i perfekcyjnie klarowny pomimo tego, że wino nie było ani filtrowane ani wygładzane aby zachować w jak największym stopniu wyrazistość, intensywność i oryginalność.

  
Intensywny, mocny zapach zapach ananasów, mandarynek, pomarańczy, miodu i cytryny. W smaku odznacza się doskonałą koncentracją, dobrą kwasowością, oleistą końcówką i ogólnie pisząc stalowym i poważnym stylem, nieco przypominającym inne opisane wcześniej przeze mnie na blogu chardonnay od Davida Rameya z okręgu Carneros z północnej Kalifornii. Brak w nim jakichkolwiek nut dębowych (producenci Brewer-Clifton od wielu lat odchodzą od dojrzewania w nowych beczkach), maślanych i jakiegoś przegrzanego lub męczącego stylu, nie przeszkadza również dość wysoki poziom alkoholu. Podsumowując mogę napisać, że to poważne wino w stylu jaki jest przez amerykańskich konsumentów określany jako "burgundzki", a więc o podwyższonej kwasowości, stalowo-mineralny, o doskonałej równowadze i głębi.
Takie wina nadają się do kilkunastoletniego dojrzewania (moja butelka smakowała jakby wino miało może z 5 lat a nie 11) i najlepiej smakują do tłustego, kalorycznego jedzenia jak np. kurczak duszony w sosie śmietanowym z dodatkiem czosnku, cytryny  i kurkumy jak na zdjęciu obok.
Ocena 92/100pkt








Drugie wino, którego opisem chciałbym się podzielić z czytelnikami to wino z wytwórni Justin Vineyards & Winery, która znajduje się w Paso Robles, również w środkowej części Kalifornii ale bardziej na północ od okręgu Santa Rita Hills.
Rejon Paso Robles słynie w pierwszej kolejności z win opartych na odmianach: syrah, grenache, mourvedre czy roussanne a więc tradycyjnych dla francuskiej Doliny Rodanu niemniej jednak znajdują się również tutaj znakomici producenci robiący wina z odmian cabernet sauvignon lub mieszanek cabernet sauvignon/cabernet franc/merlot.


Justin Vinyard & Winery, Cabernet Sauvignon, Paso Robles, 2001

Wino pachnie i smakuje jeżynami, porzeczkami oraz charakterystycznym niuansem brązowego cukru, który wyróżnia tego caberneta z Paso Robles od cabernetów z regionu doliny Napa. Biorąc pod uwagę, że to cabernet sauvignon z podstawowej serii tego producenta, przeznaczony do natychmiastowej konsumpcji (do 5 lat od zbiorów) kosztujący pewnie poniżej 20 dolców w chwili wypuszczenia na rynek to wino po dojrzewaniu przez 17 lat (do czego nie było stworzone), dojrzało po prostu fenomenalnie. Generalna zasada jest taka, że podstawowe wina najlepszych producentów, nie są przeznaczone do przechowywania dłuższego niż 5 lat i jeśli są otwierane po 10 czy nawet kilkunastu latach to są to albo trupy albo ledwo żyjące wina. Justin co prawda robi wina do dłuższego dojrzewania, które są produkowane w taki sposób, aby z wiekiem nabierały dodatkowych niuansów i stawały się lepsze, są to zestawy: Isosceles i Isosceles Reserve, które jednak kosztują kilka razy więcej niż ten podstawowy cabernet sauvignon a mimo to, to wino zachowało się fenomenalnie. Idealnie zintegrowane wszystkie komponenty: kwasowość, tanina, jeszcze całkiem wyraźna owocowość oraz długa lekko słodkawa końcówka tworzą przepyszne i nie obawiam się powiedzieć złożone wino. Oczywiście w momencie kupna tego wina nie wiedziałem, że zachowa się aż w tak dobrym stanie.  Kupiłem je z uwagi na to, że Justin jako producent wina ma doskonałą reputacje ale również z uwagi na Wielki rocznik 2001 dla Kalifornii, z którego wszystko co do tej pory piłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania (łącznie z najlepszym winem jakie do tej pory wypiłem czyli Robert Mondavi Cabernet Sauvignon Reserve, 2001)  a także z uwagi na atrakcyjną ceną tego wina w niemieckim sklepie California Wines, w którym było przechowywane w idealnych warunkach przez ponad 15 lat.. Bardzo lubię  takie niespodzianki, kiedy otwierając wino, nie spodziewasz się niczego wielkiego a po pierwszym łyku zostajesz zaszokowany jakością. Ocena 91/100pkt
Jeśli będziecie mogli kupić gdzieś w Europie lub w USA wina od Justin Winery & Vineyards to kupujcie właściwie w ciemno wszystko na co możecie sobie pozwolić a na pewno nie będziecie zawiedzeni, to jest doskonały i jak na Kalifornię  umiarkowanie drogi producent wysokiej jakości win.
Etykieta oraz kontretykieta zachowały się po ponad 15 latach po prostu w perfekcyjnym stanie, butelka wyglądała jakby wino zostało dzień wcześniej wyprodukowane w winiarni chociaż w rzeczywistości było to w 2003r.

   

   

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Penfolds Bin 128 Coonawarra Shiraz 2012. Najtańsza wejściówka w świat najlepszego australiskiego producenta wina.

Chateau Pape Clement 2006, Grand Cru Classe Pessac-Leognian. Kolejny real deal kupiony w Polsce.

Virginie de Valandraud 2015, St.Emilion. Pierwsze wino z Lidla na moim blogu ;-)