poniedziałek, 25 czerwca 2018

Louis Martini, Cabernet Sauvignon, Napa, 2010. Najtańszy kalifornijski cabernet sauvignon jaki polecam do kupienia w Polsce.

Winiarnia założona (a jakże) przez Louisa Martini, w 1933r. jest jedną z najdłużej działajacych winiarni w północnej Kalifornii. Przez dziesieciolecia była to rodzinna firma i dopiero w 2002r. została sprzedana największej wytwórni wina w USA czyli firmie Gallo. Pomimo sprzedaży koncernowi Gallo, siedziba wytwórni nadal znajduje się w sercu doliny Napa pomiędzy okręgami St.Helena i Rutherford a bieżące zarządzanie należy do rodziny Martini. 
Winiarnia Louis Martini w latach 80tych i 90tych dostarczała amerykańskim konsumentom solidne wina, oznaczone po prostu apelacjami  Napa lub Sonoma ale z początkiem XXIw. straciła swoją silną pozycję na rynku i to było jednym z głównych powodów jej sprzedaży gigantowi Gallo, który miał zapewnić odpowiednie zaplecze finansowe i dystrybucyjne dla dalszego rozwoju. Jedną z innowacji od czasu przejecia przez Gallo było wprowadzenie na rynek wysokiej klasy wina z odmiany cabernet sauvignon, które miało być wizytówką wytwórni. To nowe wino oznaczono zostało jako Cabernet Sauvignon Lot No.1, Napa Valley i od rocznika 2007 osiąga bardzo wysokie noty, przykładowo za rocznik 2007 - 99pkt a za rocznik 2013 - perfekcyjne 100pkt, obie oceny w The Wine Advocate. Jeśli chodzi o ceny to na rynku amerykańskim, kosztuje zwykle 130-170 USD ale na przykład oceniony jako perfekcyjny rocznik 2013 kosztuje nawet 300-400 USD.
Sprawdziłem w polskim internecie i znalazłem trzy sklepy internetowe oferujace wina Louis Martini z podstawowej dla tej wytwórni serii czyli Cabernet Sauvignon oznaczonych apelacją Napa (ceny od 109 do 135zł) oraz apelacją Sonoma (85zł). Na rynku amerykańskim te wina kosztują w zależności od rocznika ok. 25-40 USD za wino z Napa i  ok. 15-20 USD za wino z Sonomy.
Pełny przegląd oferty win produkowanych przez Louis Martini znajdziecie na stronie internetowej: https://www.louismartini.com/Wines
Jeśli miałbym wam polecać to lepiej dopłacić te kilkadzisiąt złotych i kupić wino z apelacji Napa, które ma znacznie lepsze oceny niż z Sonomy.
Ja swoje dwie butelki Louis Martini Cabernet Sauvignon, Napa Valley rocznik 2010 kupiłem w sklepie FWS w Warszawie jeszcze w 2016r. po 90zł za butelkę.
Rocznik 2010 to jeden z najlepszych roczników w historii kalifornijskiego winiarstwa, więc wino kupiłem bez wahania tym bardziej, że wcześniej miałem możliwość spróbowania dokładnie tego wina na komentowanej degustacji 8 win kalifornijskich w 2014 w Warszawie przy okazji imprezy California Wine Festival i moim zdaniem było jednym z najlepszych win tamtej degustacji.
Pierwszą butelkę otworzyłem zaraz po zakupie, poniżej notka degustacyjna  z czerwca 2016r:
Doskonały cabernet, w zapachu i smaku krystalicznie czysta czarna porzeczka, dodatkowo (tak jak napisane na kontretykiecie) niuans tytoniu i ziół. Średnia budowa, bardzo kulturalne wino z lekką słodyczą w końcówce. Zupełnie nie czuć dość wysokiego poziomu alkoholu (14,5%), niezła kwasowość i ogólnie doskonale pasowało do pieczonego kurczaka. Pycha na 91/100 pkt.
Drugi plus jest taki, że wino kosztowało 90 zł w FWS i to jest "killer" biorąc pod uwagę, że w Niemczech to samo wino kosztuje ok 25 Euro w w USA ok 25 USD.
Kolejny raz potwierdziło się że rocznik 2010 jest niesamowity dla Kalifornii, wszystko co piłem było albo doskonałe albo rewelacyjne. 

   
 Po dwóch latach przyszła kolej na drugą butelke, po prawie 8 latach od zbiorów to wino powinno osiągnąć maksimum swoich możliwosci więc dalsze dojrzewanie w butelce nia ma już sensu. Tym razem drugą butelkę wypiłem do pieczonych żeberek wieprzowych, młodych ziemniaków i sałatki z selera z rodzynkami.
Jeśli miałbym opisać wino z drugiej butelki to musiałbym powtórzyć w zasadzie to co napisałem 2 lata temu. Pewne minimalne różnice to dodatkowy niuans jeżyn i dość wyraźna tanina, która wynika z charakteu rocznika 2010 w Kalfiornii, który dał wina taniczne, skoncentrowane i o podwyższonej kawasowości. W ogóle nie czuć jakiegoś "przegrzania" czy "ugotowanych/usmażonych" owoców, za to całość jest w dość miękkim kalifornijskim stylu i tak klasyczne dla odmiany cabernet sauvignon jak to tylko możliwe. W połaczeniu z tłustymi żeberkami, wspaniale prezentowała się struktura wina, która była solidna i autentyczna, a kwasowość była idealnie równoważona delikatną słodyczą w koncówce wina oraz rodzynkami w sałatce z selera;-) Całość oceniam podobnie jak 2 lata temu na 91/100pkt. 
   
Moim zdaniem to wino jest z jednej strony tak dobre i klasyczne dla wysokiej jakosci cabernet sauvignon z doliny Napa a z drugiej tak odegłe od stereotypu wina kalifornijskiego lansowanego w Polsce (czyli przegrzanego, zbyt alkoholowego, niezrównoważonego, męczącego i bez osobowości) przez różnych krytyków winiarskich i inne osoby z branży winnej, że jesli będziecie mieli okazje kupić to wino, szczególnie z rocznika 2010 lub innych wybitnych roczników jak np. 2012 czy 2013, to ani chwili się nie wahajcie i kupujcie. Będziecie mieli namiastkę i pewne wyobrażenie tego jak wspaniałe potrafią być wina z cabernet sauvignon z  regionu doliny Napa kosztujące kilka razy drożej niż to Louis Martini Cabernet Sauvignon. Podobnej jakości cabernet sauvignon z Kalifornii jakie są dostępne w Polsce z takich wytwórni jak Hess, Pine Ridge, Freemark Abbey, Emblem są droższe o kilkadziesiat złotych, jeśli wiec dla kogoś ważny jest stosunek cena do jakości to Louis Martini wypada najlepiej i z czystym sumieniem go polecam.
W tym roku zamierzam opisać na blogu przykład fenomenalnego cabernet sauvignon z naprawdę WIELKIEGO kalifornijskiego rocznika - 1994, po dwudziestu czterech latach dojrzewania. Będzie to albo Dalla Valle albo Philip Togni, także ten pyszny cabernet od Louis Martini to na razie tylko rozgrzewka przed fajerwerkami.
 












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz