niedziela, 27 maja 2018

Chateau Pape Clement 2006, Grand Cru Classe Pessac-Leognian. Kolejny real deal kupiony w Polsce.

To wino jest świetnym przykładem na to, że przy pewnej dozie szczęścia, uporu i chęci można kupić w Polsce drogie, klasyfikowane (grand cru classe) wino z Bordeaux po okazyjnych cenach. Pisząc "okazyjne ceny" mam oczywiście na myśli nie ich bezwzględną wysokość tylko ich cenę w polskich sklepach w relacji do cen tego samego wina w sklepach w Europie Zachodniej. Na ogół zasadą jest, że drogie wina z regionu Bordeaux są sprzedawane w Polsce w cenach od 50% do 100% wyższych niż w sklepach internetowych w Europie Zachodniej.  Czyli na przykład wino z Bordeaux, które można kupić w cenie detalicznej 75 Euro (w przeliczeniu ok. 320zł) w Niemczech czy Francji, w Polsce bedzie kosztowało od 480 do 650 zł w zależnosci od chciwości importera i chciwości właściciela sklepu. W przypadku jeszcze droższych win wiele razy spotkałem się z jeszcze wyższym przelicznikiem, na przykład za wino kosztujace w Europie Zachodniej 100 Euro, w Polsce żądano 1000 zł. Kilka razy jednak miałem okazję kupić doskonałe wina bordoskie w Polsce w cenach porównywalnych lub nawet niższych (!!) niż w sklepach we Francji czy Niemczech. W Polsce takimi miejscami były dwa hipermarkety w Warszawie: Carrefour Reduta i Leclerc na Ursynowie oraz sklepy sieci Lidl. O ile w w Lidlu  i Leclerc Ursynów dalej zdarzaja się doskonałe okazje cenowe na Bordeaux (szczególnie w Leclercu) o tyle od roku 2016 w Carrefour Reduta, znacznie ograniczono ofertę na drogie Bordeaux i promocyjne hity cenowe własciwie się skończyły. 
Chateau Pape Clement 2006 kupiłem właśnie w 2016 w Carrefour Reduta, kiedy na półce zostały dwie ostatnie butelki tego wina. Oryginalna cena 599zł za butelkę nie była zła jak na realia rynkowe w Polsce (o których wspomniałem na początku), biorąc pod uwage, że to wino na Zachodzie kosztuje od 100 Euro w górę. Cena ta została obniżona najpierw do 499zł a następnie do 399zł za butelkę. Przy tym poziomie to było taniej niż ceny detaliczne we francuskich sklepach i to już był hit cenowy. Niemniej jednak nawet po 399 zł ostatnie dwie butelki "nie chciały się sprzedać" pomyślałem więc, że pójdę do dyrektora sklepu i spytam czy sprzeda mi te dwie butelki po dodatkowo obniżonej cenie. Po ile to niech zostanie już moją tajemnicą. W każdym razie gdyby dyrektor się zgodził to miały problem dwóch drogich i "niesprzedawalnych win" z głowy. No i się zgodził !!! Kupiłem dwie ostatnie butelki Chateau Pape Clement z bardzo dobrego dla tej wytwórni rocznika 2006 wyraźnie taniej niż pokazuje internetowa wyszukiwarka win www.wine-searcher.com w jakimkolwiek sklepie na świecie dla tego wina.

 
Pisząc te słowa sprawdziłem dla własnej ciekawości czy obecnie jakieś sklepy internetowe w Polsce oferują Chateau Pape Clement z jakiegokolwiek rocznika w sprzedaży i po jakiej cenie. Jeden sklep miał Pape Clement 2011 za 599zł, inny sklep ten sam rocznik 2011 za 699zł...
Chateau Pape Clement położone jest w bordoskiej apelacji Pessac-Leognan, która jako jedyna częściowo  obejmuje tereny winnic leżących bezpośrednio w granicach miasta Bordeaux!
Pięć najlepszych win apelacji to:
- Chateau Haut Brion,
- Chateau La Mission du Haut Brion, 
- Chateau Pape Clement
- Chateau Smith Haut Lafitte
- Chateau Haut Bailly
Pierwsze dwa to super gwiazdy  Bordeaux.
Osobom, które chciałyby się dowiedzieć znacznie wiecej o bordoskiej apelacji Pessac-Leognan słynącej z doskonałych win czerownych i najlepszych białych wytrawnych Bordeaux polecam artykuł na stronie Wine Cellar Insider prowadzonej przez Jeff'a Leve: https://www.thewinecellarinsider.com/bordeaux-wine-producer-profiles/bordeaux/graves-pessac/
Wracając do Chateau Pape Clement warto wspomnieć o dwóch faktach, po pierwsze że posiadłość wytwarza nie tylko bardzo cenione wina czerwone ale również w mikroskopijnych ilosciach wybitne białe Bordeaux, które są jednymi z najlepszych  w  regionie.
Drugim wartym wspomnienia faktem jest to, że konsultantem w produkcji win jest Michel Rolland (znienawidzony przez anty-parkerowców i różnych wine-freaków), dzięki któremu posiadłość radykalnie podniosła jakość swoich win od 1993 kiedy kierownictwo w chateau przejął bajecznie bogaty Bernard Magrez i zatrudnił właśnie Rollanda. Od lat 90-tych a szczególnie od 2000r. Pape Clement zajmuje stablilną pozycję w czołówce najlepiej ocenianych win regionu Bordeaux i to zarówno czerownych jak i białych a mowa o regionie słynącym z generalnie wysokiej jakości win, liczącym jak się szacuje około 5 tys. winnic.

Chateau Pape Clement 2006 otworzyłem około 5 godzin przed obiadem i przelałem do dekantera aby pod wpływem dłuższego kontaktu z powietrzem miało czas się "otworzyć" i pokazać  swoje możliwości. Przed samym obiadem przelałem wino z powrotem do butelki. Wino zrobiono w 52%  z odmiany merlot i  48% z odmiany cabernet sauvignon.
 

Po solidnym przewietrzeniu nie było śladu po początkowym ziemistym niuansie (charakterystycznym dla wielu win z Pessac-Leognian), zapach po 5 godzinach zrobił sie czysto owocowy i skórzany: likier z czarnej porzeczki, śliwki, czereśnie i skóra. W smaku doskonała ale nie przytłaczajaca kwasowość, dająca winu rześkości, dobra koncentracja, długi kwaskowy posmak. Chociaż podobne opisy możecie przeczytać w notkach degustacyjnych Bordeaux kosztujacych powiedzmy 25-50zł, jednak to co odróżnia takie dość tanie masowo produkowane Bordeaux od takiego wina jak np. Pape Clement to jest autentyczna a nie "plastikowa" faktura wina, długo utrzymujący się posmak w ustach, doskonała struktura, której nie mają tanie Bordeaux i ogólna harmonia. To jest bezbłędnie zrobione rasowe i eleganckie Bordeaux, chociaż brak mu wyjątkowej złożoności, masywności i intensywności aby zasłużyć na jeszcze wyższą notę. Świetnie pasowało do pieczonego karczku wołowego z sosem pieczeniowym, pieczonymi ziemniakami i sałatką z selera z rodzynkami. Ocena ogólna 92/100pkt.

Gdy wino pochodzi z winnicy posiadajacej znakomite terroir, dobrego lub bardzo dobrego rocznika i jest zrobione przez fachowców pokroju Michela Rollanda to różnicę w stosunku do tanich Bordeaux widać jak na dłoni, nawet jeśli te drugie są bardzo dobrymi komercyjnymi winami. Inna sprawa to różnica cenowa miedzy tymi pierwszymi a drugimi, która w Polsce jest zbyt duża. Jedynymi tańszymi winami Bordeaux jakie (moim zdaniem) są w stanie konkurować jakościowo z klasyfikowanycmi winami (grand cru classe) są Reignac Grand Vin lub tańsze Chateau de Reignac, które od czasu do czasu były dostępne w warszawskim Leclerc Urysnów. Przy czym Reignac 2010/11/12  kosztowało ostanio kiedy było dostepne 89zł a Chateau de Reignac 2010 - 49zł, więc to i tak nie są tanie wina.

Korek zachował się w idealnym stanie, pomimo że samo wino nie było przechowywane w idealnych warunkach (sucho i dość wysoka temperatura)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz